Z życia gracza #6

Zwykle w postach tego typu opisuję gry, w które obecnie gram. Problem jest w tym, że ostatnio nie mam zbyt dużo czasu na granie. Powodem są studia. Ale spokojnie, nie byłbym sobą gdybym nie zagrał chociaż jednej godzinki dziennie. To co? gotowi?

*dubstep intro* *światła* *oczojebne kolory*

 

Z życia gracza. Odcinek szósty.

Witam Cię bardzo serdecznie w ten cudowny (wybierz przymiotnik od dnia tygodnia + wybierz aktualną porę dnia) . Ja jestem MSG a to jest seria postów na moim blogu, która wypływa z czystego lenistwa, jest typową zapchajdziurą i istnieje tylko dlatego, żeby nikt mi nie mówił, że nic nie wrzucam.
Co tam u ciebie mój kochany, najprzystojniejszy i najcudowniejszy Mały Szary Graczu?
 
Jak pewnie Wiesz, życie jest nowelą. Raz przyjazną a raz wrogą. Moje jest wrogą właśnie wtedy, gdy nie mogę sobie pozwolić na odpowiednio długie posiedzenie przed ekranem monitora. Czyli teraz.
 Zakupiłem całą masę gier, w które nie gram, bo nie mam na nie czasu. Mimo to przeceny kusiły cholernie. Uwierzysz, że udało mi się nabyć Styx: Shards of Darkness na PS4 za jakieś trzy dyszki? Super sprawa. Produkt na razie czeka w kolejce, jednakże spędziłem z tytułem jakieś dwie godzinki, aby zobaczyć z czym to się je. Grałem w pierwszego Styxa i jakoś nie za bardzo mi podszedł, natomiast druga część wciągnęła mnie o wiele wiele bardziej.

Gameplay jest na przyjemny, mapy są rozbudowane, dzięki czemu gracz może sobie sam wybrać jaką ścieżką chce dojść do wyznaczonego celu. To lubię w skradankach – nielinowość. Dodatkowo główny bohater posiada szereg umiejętności, które pomagają mu w wypełnianiu celów misji. Znajdziemy tam zarówno skille ofensywne jak i defensywne. No i jest do tego specjalne, rozbudowane drzewko umiejętności! Są też misje poboczne oraz system ocen, który opiera się na podejściu gracza do wykonanego zadania. Jak to bywa w takich produkcjach ciche i bezkrwawe podejście zapewnia najwięcej expa, ale jest najtrudniejsze. Główny bohater to złodziejaszek, który jest goblinem.

Nic dziwnego, że wybrał taką drogę życiową. W przedstawionym świecie panuje goblini rasizm, a przedstawiciele zielonej rasy są masowo eksterminowani. Styx mimo ponurych czasów, w jakich przyszło mu żyć, ma bardzo dobre poczucie humoru i ogólnie jest postacią, którą da się lubić. Jest wiarygodny, posiada szereg cech, które kojarzą się z jego profesją. Złoto ceni sobie ponad wszelkie znajomości, jest w stanie wykonać robotę dla tego, kto zapłaci najwięcej. Przyznam, że Styx mocno przypadł mi do gustu i nie mogę doczekać się, aż poznam jego dalsze losy i wysłucham kolejnch kąśliwych uwag na temat otoczenia.
Póki co gierka zapowiada się bardzo dobrze. Kiedy tylko skończę ogrywać RDR2 na pewno się za nią zabiorę.

 

 

Tak się składa, że moja kolejka do ogrania wygląda następująco:
-Wspomniany wyżej Styx
-Wypadałoby dokończyć Hellblade: Senua’s Sacrifice.
-Gunpoint tak samo…
-Nie wspominając już o Agents of Mayhem
-LA Noire…
-Mad Max
-Ratchet & Clank
-Nigdy też nie skończyłem Horizon: Zero Dawn
– Ani The Last of Us
– Nie mam życia

Jak sam widzisz trochę tego jest. Tym bardziej, że jestem graczem, który lubi na poszczególne produkcje poświęcić jak najwięcej czasu.

Przykładem jest chociażby to, że właśnie jestem w trakcie drugiego podejścia do Red Dead Redemption 2. Tym razem gram jako złodupny Arthur co nie zna litości. Trochę o moich wrażeniach z tej rozgrywki możesz przeczytać w nadchodzącym poście. Jest on troszkę nietypowy, ale to tylko dlatego, że mogę.

Ostatnio zmieniłem się w zapalonego łowcę trofeów, więc jeśli starcza mi nerwów, to wyciskam z gry ostatnie soki, aby zdobyć upragnioną platynę! Jestem nowy w growym trophyhuntingu, więc póki co udało mi się zdobyć tylko dwa upragnione szlachetne puchary. Jedna platynka to Marvel’s Spider Man, a druga to Assassin’s Creed: Odyssey. W tym drugim spędziłem naprawdę masę czasu. Z reguły wbicie 100% ukończenia gry wiąże się z długimi godzinami rozgrywki. Właśnie dlatego na kolejną platynkę zapewne sporo poczekam.

Odkryłeś może ostatnio coś fajnego?
Mam dla ciebie coś super! Jeśli jesteś zapalonym graczem to skup się. Player One to zajebisty film i świetny hołd dla gier wideo. Tak długo czaiłem się na ten film, aż w końcu stwierdziłem, że dłużej wytrzymać nie mogę i kupiłem go w wersji na DVD. Nie żałuję. Bardzo dobre kino akcji, masa nawiązań do kultury graczy (tak dużo, że smaczki można wychwytywać po stopklatkach!) i masa zajebistej zabawy. Micha cieszyła mi się za każdym razem, jak tylko udało mi się wychwycić jakieś mrugnięcie oczkiem do fanów gier. Czyli średnio co dwie minuty. Na pewno obejrzę jeszcze kilka razy!
 
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s