Łowczyni stalowych bestii

Witam. MSG here. O dziwo wpis „o kowboju, co diabłem był” został bardzo ciepło przyjęty. Był on efektem nudy i bezsenności, ale ostatecznie zapoczątkował nową serię wpisów na moim blogu. Będą one lądowały w kategorii „o grach inaczej”. Mam zamiar tworzyć opowieści osadzone w growych realiach. Dlaczego? Chcę dać upust swojej kreatywności i pokazać innym, że gry komputerowe to coś więcej niż zwykła rozrywka. To także ciekawe, porywające historie oraz oryginalne światy. Krótkie opowiadania, które będę publikował, będą w całości inspirowane uniwersum wykreowanym przez twórców gier. Dziś na tapet weźmiemy sobie Horizon Zero Dawn. Gotowi? No to zaczynajmy.

Ruiny miasta, skąpanego w promieniach zachodzącego słońca, z każdą sekundą coraz bardziej pogrążały się w mroku. Na niebie zawitały pierwsze gwiazdy, a powiewy wiatru stawały się coraz chłodniejsze.

Na szczycie jednego ze zrujnowanych wieżowców klęczała rudowłosa kobieta. Jej smukłą sylwetkę okalał skórzany pancerz wzmocniony metalowymi płytkami. Na jej plecach zaś wisiał potężny łuk , równie piękny co zabójczy. Kobieta spoglądała w stronę zachodzącego słońca zamyślona, trzymając w ręce drewnianą włócznię. Oręż zdobiony był kolorowymi piórami, a na jego końcu znajdował się długi i ostry jak brzytwa kawał metalu. Kiedy ostatni ciepły promień znikł za ośnieżonymi górskimi szczytami, rudowłosa stanęła na równe nogi i zbliżyła się do krawędzi budynku.

Dwadzieścia metrów niżej rozciągały się popękane asfaltowe ulice, wypełnione zardzewiałymi wrakami pojazdów i innymi pozostałościami po przedwiecznych. Wszystko to powoli przywłaszczała sobie natura, chowając artefakty przeszłości pod warstwą bujnej roślinności. Kobieta rozłożyła ręce i bez zastanowienia zrobiła krok w przepaść.

W powietrzu wykonała zgrabny piruet, wyjęła zza pasa hak przywiązany do wiszącej u jej boku liny i rzuciła nim ponad siebie. Jak zwykle rzut okazał się być celny. Hak bez problemu znalazł punkt zaczepienia, a rudowłosa zaczęła zjeżdżać na dół po swoim sznurze. Niektórzy mówili, że więcej w takich wyczynach głupoty, niźli brawury. Jednakże Rost wyszkolił młodą Aloy tak, że potrafiła poradzić sobie z każdą przeszkodą. Zawsze była pewna siebie i niemalże nigdy nie czuła strachu.

„Lęk prowadzi jedynie do błędów, a te w tych trudnych czasach kosztują życie.” – powtarzała sobie to zdanie od dziecka.

Będąc już na dole dziewczyna dobyła swojego łuku i rozpoczęła zwiad. Dotknęła palcem małego trójkątnego urządzenia znajdującego się przy jej uchu. Nazywała je Fokusem. Wtem jej oczom ukazały się rozświetlone sylwetki monstrów czyhających za rogiem. Aloy bez zastanowienia pomaszerowała w ich kierunku.

Kiedy zobaczyła niebieskie strugi świateł błyszczące w ciemności, zaczęła się skradać. W końcu ujrzała swoją zdobycz w pełnej okazałości. Czujka. To nie na nią polowała, ale jej części także mogły się przydać. Czujki stanowiły dodatkowe zagrożenie w tym rejonie, więc wyeliminowanie ich było niemalże koniecznością. Aloy wyjęła strzałę z kołczanu przymocowanego do jej biodra. Naciągnęła cięciwę i wymierzyła w kroczącą nieopodal maszynę.

Metalowa jaszczura nie spodziewała się niczego. Skanowała otoczenie swoim ogromnym okiem, które zaraz miał przebić grot strzały. Łowczyni wiedziała gdzie uderzyć, aby zadać morderczy cios. Aloy wypuściła trzymane w płucach powietrze i zwolniła palce z cięciwy. Iskry rozświetliły na moment nocne ciemności, a robotyczna jaszczura padła na ziemię.

Huk przyciągnął okoliczne Czujki, które teraz biegły na miejsce zdarzenia. Były to jedne z najszybszych maszyn zamieszkujących te ziemie, więc dosłownie po chwili dotarły do celu. Rudowłosa była przygotowana na tę ewentualność. Z łatwością powaliła mechaniczne posiłki, a następnie przeszukała ich ciała w celu wydobycia z nich cennych materiałów.

Za pomocą włóczni usunęła stalowe pokrywy chroniące i zebrała wszystkie przydatne komponenty. Zamierzała ich użyć do tworzenia potrzebnych przedmiotów, a nadmiar zawsze mogła sprzedać któremuś z handlarzy.

Nagle Aloy ujrzała przed sobą swój cień stojący w czerwonej poświacie. Kiedy się odwróciła zobaczyła potężną bestię z ogromnymi, ostrymi jak brzytwa kłami. Krwawe światło wychodziło wprost z jej rozwścieczonych oczu. Był to Piłoząb. Nie spodziewała się takiego spotkania, nie tutaj. Bestia zaszarżowała w kierunku dziewczyny z diabelskim rykiem.

Ta w ostatniej chwili przeturlała się pod atakującą, najeżoną szpikulcami łapą. Łowczyni nie myślała długo i zaczęła uciekać. Piłoząb ruszył za nią taranując ceglane murki i sterty złomu. Był niesamowicie szybki i zwinny.

Aloy skręciła pomiędzy wieżowce. Metalowa bestia poślizgnęła się wykonując ostry zakręt, ale szybko odzyskała panowanie nad własnym ciałem i pognała za rudowłosą. Ta zaś była już na końcu ciasnej alejki. Stalowy diabeł gnał rozwścieczony i kłapał przeraźliwie swoją zdolną do miażdżenia metalu szczęką. Nagle dziewczyna wykonała niespodziewany skok i złapała się stojącego przed nią znaku drogowego. Wykorzystała prędkość, by obrócić się na nim i zniknąć za rogiem budynku.

Stalowa bestia wpadła prosto w pułapkę. Potężne łapy Piłozęba napotkały na swojej drodze stalową linę pod napięciem, zostawioną tu wcześniej przez łowczynię. Bestia przewróciła się, przeturlała kilka metrów niszcząc wszystko na swojej drodze, a następnie uderzyła w szczątki budynku, by na końcu zostać przygnieciona przez spadający gruz.

Wyrzutnia lin zakupiona kilka dni temu od handlarza Nora jednak się przydała. Początkowo miała posłużyć dziewczynie do łowów na bieguny, ale jak się okazało sprzęt radził sobie także z większymi maszynami. Aloy leżała teraz na ziemi dysząc ciężko.

Nadeszła ulga, która jednak nie trwała długo. Gruz zaczął osuwać się powoli. Rudowłosa czym prędzej przeturlała się w najbliższy gąszcz krzaków i obserwowała dalsze wydarzenia.

Nagle spod sterty starych cegieł i kawałków betonu wyskoczyła wściekła maszyna. Jej pancerz był znacząco uszkodzony. Aloy zauważyła to. Dotknęła urządzenia na swojej głowie. Fokus pokazał jej newralgiczne punkty wrogiej jednostki. Okazało się, że uszkodzenia odsłoniły bak z płomieniem znajdujący się na brzuchu bestii. Łowczyni wiedziała co zrobić.

Wyciągnęła ze swojego kołczanu specjalną strzałę, która po uruchomieniu zapłonęła żywym ogniem. Rudowłosa ścisnęła swój łuk mocno i wybiegła wprost na Piłozęba. Ten, kiedy tylko ją zauważył, wykonał morderczą szarżę. To był odpowiedni moment. Dziewczyna wykonała wślizg i naciągnęła cięciwę. Kiedy znajdowała się dokładnie pod brzuchem diabelskiego urządzenia, puściła trzymaną linkę. Płonąca strzała wbiła się w kanister z zieloną cieczą. Bestia runęła na ziemię, a Aloy czym prędzej zaczęła uciekać. Nastąpiła trawiąca wszystko na swojej drodze eksplozja…

Reklamy

2 Comments

  1. Świetne, po cichu liczyłem, że nie zrezygnujesz z tego pomysłu i pojawią się kolejne opowiadania. Tak trzymaj! W wolnej chwili zerknij też może do mnie, bo od miesięcy w taki sposób relacjonuję swoje przygody w grach. Teraz np. trwają opowiadania z Red Dead Redemption 2 i Yakuza 4, a wcześniej były choćby inspirowane Resident Evil 2 czy Red Steel. 🙂

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s