Gry spaprały mi życie?

Nie zrozum mnie źle, cholernie cieszę się, że jestem graczem. Kocham swoje hobby i uważam, iż gry wideo to medium warte uwagi. Czytając moje poprzednie posty możesz wywnioskować jak dużą wartość ma dla mnie wirtualna rozrywka i jak bardzo kocham zanurzać się w cyfrowe światy.

Dzisiaj jednak nie mam zamiaru obalać medialnej propagandy co do gier. Muszę się natomiast przyznać do jednego. Gry komputerowe jednak trochę spaprały mi życie.

Co było powodem? Abyś mógł to zrozumieć muszę opowiedzieć Ci pewną historię.

Jako dziecko byłem bardzo cichy i skryty. Stresowałem się wieloma rzeczami, do tego stopnia, że strach paraliżował mnie niemal całkowicie. Gorsza ocena w szkole była dla mnie porażką nie do przeżycia. Jednym słowem: Jako dziecko podchodziłem do życia zbyt poważnie, może nawet byłem zbyt ambitny. Tak, wiem, że to kilkanaście słów, ale zapewne rozumiesz o co mi chodzi.

Mały przestraszony Maciuś potrzebował ucieczki od codziennych stresów, od myślenia o szkole itp. (Nie wiem, co kryje się pod „itp.”. W tym momencie ciężko jest mi wyobrazić sobie czym jeszcze może stresować się tak młode dziecko, ale niestety coś mi w tym łbie siedziało).

Co się okazało tą ucieczką? Gry komputerowe. Odnalazłem świat, w którym mogłem robić to, co mi się żywnie podobało, świat ciekawy, różnorodny i zupełnie inny od tego, który znałem na co dzień.

Już pewnie wiesz dokąd to zmierza. Zacząłem spędzać przy grach komputerowych zbyt dużo czasu. Wolałem grać, niż iść na dwór ze znajomymi czy jechać z rodzicami na wycieczkę. Najlepiej czułem się w domu przed komputerem.

Nigdy nie było to bezmyślne „klepanie w komputra”. Dzięki grom bardzo dobrze nauczyłem się angielskiego i znacząco poszerzyła się moja wyobraźnia.

Mimo to, przegapiłem swoje dzieciństwo. Przegapiłem zabawy z rówieśnikami oraz masę innych korzyści płynących z tego okresu życia.

Teraz jestem już dorosły, staram się nadrabiać to, co utraciłem. Dalej kocham swoje hobby, ale spędzam zdecydowanie mniej czasu przed ekranem monitora. Jednakże… To nie to samo. Niedawno rzuciłem studia, gdyż stwierdziłem, iż informatyka, to nie jest to, co chciałbym w życiu robić. Od października planuję iść na kierunek bliższy mojej humanistycznej duszy. Czeka mnie pół roku pracy. Pół roku życia zupełnie innego niż te, które znałem dotychczas.

Jasne, znajdę czas, który będę mógł poświęcić na spotkania ze znajomymi i nadrabianie utraconych chwil. Nie będą to jednak zabawy na trzepaku, gra w piłkę, w chowanego, w kurę. To nie będzie to samo beztroskie życie, które mógłbym mieć wychylając się częściej z domu za dzieciaka.

Jaki jest z tego morał? Każde uzależnienie jest złe i każde jest niebezpieczne. Mam wrażenie, że takie życie zrobiło ze mnie osobę zbyt wyalienowaną, nieśmiałą i nieobytą. Czasem jednak dobrze jest znać umiar.

Reklamy

5 Comments

    1. A i plus jest z tego taki, że teraz przynajmniej nie jesteś jednym z tych malkontentów, którzy chodzą i marudzą, że „kiedyś to kurła były czasy, a teraz kurła to nie ma czasów, co się z tymi dziećmi dzieje, kurła, tylko te tablety i smartfony”.
      Każda strona ma jakiś plus.

      Polubienie

  1. Moim zdaniem gry są najlepszym sposobem do nauki języków. Książki – do poszerzania wyobraźni.

    Twój wpis jest bardzo ciekawy i daje do myślenia. Twoje wnioski – niesamowicie trafne. Najważniejsze, żeby we wszystkim znaleźć złoty środek i mieć umiar.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s